Wiersze znanych

Ziemianin Adam stacja IX

Przyszło nam wziąć krzyż odarty z kory
Światu pokazywać go aż do szaleństwa
Świat nas podziwiał zza złotej zasłony
Dziś już ma dosyć naszego męczeństwa

Przyszło nam wziąć krzyż poważnie chory
Drzazgi odrywać do ostatniej kropli krwi
A przecież dzisiaj musimy wiedzieć
że w naszych sercach drzazga tkwi

Przyszło nam krzyż wziąć na chude ramiona
Dźwigając świętą naszą demokrację
I zaczął pękać pacierzowy stos
Bo każdy tutaj choć trochę ma rację

Przyszło nam wziąć krzyż ciężki od wotów
Ten co tysiąc lat walczył z kornikami
Panie który trzykrotnie pod krzyżem padałeś
Zmiłuj się dzisiaj choć trochę nad nami
więcej

Zawistowska Kazimiera Umarłej duszy

Wieniec ci plotę - w szmaragdy mirtowe
Plotę dziewicze uskrzydlone pąki
Zerwane z Marzeń mistycznej Twej Łąki,
By ci owiły skrzydła Ikarowe.

Twe skrzydła? Duszo? Patrz, w białą osnowę
Skrzydlatych pędów pną się kwiaty ziemi
I biel ich gniotą barwy jaskrawemi -
W purpurze szału - brutalne - zmysłowe.

Piłaś ich wonie?... Spragniona i głodna?
Duszo ma? Duszo z żaru i pieszczoty -
Mętną strug wodę lałaś w puchar złoty?

I toast życia wychyliwszy do dna,
Smutna po śmierci, pochyliłaś głowę
Na twe opadłe skrzydła Ikarowe.

więcej

Zawistowska Kazimiera Lwica

Dwa cielska krwią ociekle pod pustynną spieką.
Lwy, w miłosnych zapasach, piersią o pierś wsparte.
Dwa cielska kłów białością wzajem w siebie wżarte,
Drgające pod skier żarnych złotopłynną rzeką.

Opodal - świecąc w słońcu rozwartą paszczęką -
Lwica gibkie swe ciało powoli rozpręża
I krew wietrząc, ruchami leniwego węża,
Siedzi przebieg tej walki przymkniętą powieką...

I cisza - w skwarnej dżungli, w ziół gęstym sitowiu,
Dziko chrapiąc, zwycięzca otrząsł krwawą grzywę
I leżącej na bujnym wonnych traw wezgłowiu

W topazowych źrenicach niesie skry pieściwe.
A ona, gnąc lubieżnie ciemnopłowe krzyże,
Z obroczonych mu piersi krwawą farbę liże!
więcej

Ziemianin Adam stacja VI


Trzeba szybko otrzeć twarz
Gdy zmęczenia wokoło aż tyle
Dlaczego upatrzyło sobie nas?
I pod powiekami tak mocno żyje

Wyrywasz się nagle z tłumu
Z siatką przejrzałych bananów
I pędzisz - na zapalenie płuc
Bo w domu dzieci czekają

W mieszkaniu ciasnym jest i on
Chce opowiedzieć tobie wszystko
Utulasz w dłoniach jego twarz
Tli się jakoś wieczorne ognisko

Rano odbijasz w lustrze twarz
A na niej zmęczenia już tyle
Niech dziś wreszcie opuści nas
Na taką dłuższą ludzką chwilę
więcej
Jak prawie wszystkie strony internetowe również i nasza korzysta z plików cookie. Zapoznaj się z regulaminem, aby dowiedzieć się więcej. Akceptuję