Wiersze znanych

Szymborska Wisława Powroty

Wrócił. Nic nie powiedział.
Było jednak jasne, ze spotkała go przykrość.
Położył się w ubraniu.
Schował głowę pod kocem.
Podkurczył kolana.
Ma około czterdziestki, ale nie w tej chwili.
Jest - ale tylko tyle ile w brzuchu matki
za siedmioma skórami, w obronnej ciemności.
Jutro wygłosi odczyt o homeostazie
w kosmonautyce metagalaktycznej.
Na razie zwinął się, zasnął.
więcej

Sztaudynger Jan Potrzebny gram buntu

Wśród samych potulnych obywateli
Ojczyznę diabli by wzięli.
więcej

Szymborska Wisława Słówka

- La Pologne? La Pologne? Tam strasznie zimno, prawda? spytała mnie
i odetchnęła z ulgą. Bo porobiło się tych krajów tyle, że najpewniejszy jest
w rozmowie klimat.
- O pani chcę jej opowiedzieć poeci mego kraju piszą w rękawicach.
Nie twierdzę, że ich wcale nie zdejmują; jeżeli księżyc przygrzeje, to tak.
W strofach złożonych z gromkich pohukiwań, bo tylko to przedziera się
przez ryk wichury, śpiewają prosty byk pasterze fok. Klasycy ryja soplem
atramentu na przytupanych zaspach. Reszta, dekadenci, płaczą nad
losem gwiazdkami ze śniegu. Kto chce się topic musi mieć siekierę do
zrobienia przerębli. O pani, o moja droga pani.
Tak chcę jej odpowiedzieć. Ale zapomniałam, jak będzie foka po
francusku. Nie jestem pewna sopla i przerębli.
- La Pologne? La Pologne? Tam strasznie zimno, prawda?
- Pas du tout odpowiedziałam lodowato.
więcej

Staszewski Stanisław Kurwy wędrowniczki

Gdzieś nisko błyska płyta lotniska,
Siadł czarterowy Jumbo Jet.
Wieczór w drugstorze, znajdzie się może
Znajoma dusza - właśnie wszedł!
Klawo dziewczynki, to z tej rodzinki,
Co jedną noc - przez pięć pamięta lat.
Prawdziwe państwo, wybaczy draństwo,
Bo się będzie wstydził, że tak wpadł.
Więc stado westchnień i do łez,
Od nowa znów Alliance Franceaise,
Podłemu życiu plujmy w pysk,
Miłości czystej, niespodzianej, sławmy błysk!
Bo któż zabijał by i kradł,
Gdy starczy uśmiech, wdzięk i szyk i trochę szmat?

O, kurwy wędrowniczki,
O, prosty, jasny, piękny świat!
O, kurwy wędrowniczki,
O, prosty, jasny świat!

Znów pysk miał w pianie, stękał "kochanie",
A na lotnisku jak złapany stał.
Niech się rozluźni, będzie na później,
Szczęściem na bilet jeszcze jakoś miał.
I znowu spokój, już patrzy z boku,
Jakiś z cygarem, cóż, że nie ten styl?
Sto adresików jest w notesiku,
W kobiałce zwanej Bezan Ville.
Rwie przez Atlantyk BOAC
Dywizji już się smacznie śpi,
A w Iron White przy barze ruch
I zawsze będzie jakiś frajer albo dwóch.
Jak ma nie pęknąć głupi grzdyl,
Gdy ja do niego przez ocean tyle mil?

O, kurwy wędrowniczki,
O, prosty, jasny, piękny styl!
O, kurwy wędrowniczki,
O, prosty, jasny styl!

O Charles Mansonie, pójdź, splećmy dłonie,
Z Lindą Kasabian zróbmy krąg!
Wy, towarzysze ze strefy ciszy,
Co bagnet przymarzł wam do rąk!
Czarni pancerni, wodzowi wierni,
Z którymi trwałem po ostatni strzał...
Kochana grando, Sonderkommando,
Prześmierdła dymem z bratnich ciał.
Dość tej obsuwy, spluwy czyść,
Wszak trzeba jeszcze dalej iść.
Niech buchnie ogień, huknie grom,
Niech płonie trędowatych dom!
Zamglony świat niech zetnie mróz,
Na niebie świecił będzie i tak Wielki Wóz...

A kurwom wędrowniczkom
Popioły, zgliszcza pył i gruz!
A kurwom wędrowniczkom
Popioły, zgliszcza, gruz!
więcej
Jak prawie wszystkie strony internetowe również i nasza korzysta z plików cookie. Zapoznaj się z regulaminem, aby dowiedzieć się więcej. Akceptuję