Wiersze znanych

Krasiński Zygmunt Weź ten prosty krzyż ...

[do Joanny Bobrowej]


Weź ten prosty krzyż biały - niechaj strzeże ciebie
Podczas długiej i smutnek żywota podróży -
Na tym wiecznym nadziei i złudzeń pogrzebie
Noś go w dłoni, jak lilią - bo nie znałaś róży!

A gdy wcześniej czy później w samotnej żałobie
Pasmo się życia mego na tej ziemi skończy,
Krzyż ten, o Mario, sama złożysz mi na grobie -
A on nas wtedy jeszcze wspomnieniem połączy!

więcej

Karpiński Franciszek O znikomości świata

Świecie! Z ślepymi oczyma.
Jak z ludźmi przestajesz?...
Tylu dobrych szczęścia nić ma,
Tylu złym go dajesz!...
Niejeden sam śmiały
Wrota sobie otwiera.
mszy mniej zuchwały
Pode drzwiami umiera.

Pod fałszywej hasłem sławy
Czemu świat wojuje?
Tych naraża na bój krwawy.
Wieczność obiecuje!
A człowiek, co zgody
Nauczał lud zhukany,
Jakież wziął nagrody?
Niepamięcią skarany.

Ten cnotliwy w gnoju leży,
Ów zbrodzień bogaty!...
Ten za szczęściem wszędzie bieży
I zdybuje straty.
Próżno walcząc z losem,
Ku niebu wznosi głowę:
Niebo jego ciosem
Nie wzrusza się stalowe.

Boże! Co światów tak wiele
Masz. dziedzicznych wszędzie.
Jedne z nich kładziesz na czele,
Insze niżej w rzędzie!
Już na tej ziemicy
Jakieś przeżyłem lata:
Przenieś mię z tęsknicy
Gdzie do lepszego świata.
więcej

Kniaźnin Franciszek Dionizy Dwie gałązki

Gałązki - jedna z jesionu,
A druga z pięknego klonu -
Rzucone jakaś przygodą,
Płynęły wodą.

Dalekie od swej rodziny,
Przez obce błądząc krainy,
W silniejszym coraz wód zbiegu
Chybiały brzegu.

Na próżno stan ich sierocy
W złej toni szukał pomocy!
Z twardych skał a głuchej kniei
Nie masz nadziei!

Z posłusznym one milczeniem
Szły za mruczącym strumieniem:
Pędził je coraz wart chyży
Dalej a niżej.

Przemijały się czas długi,
Nie wiedząc jedna o drugiej,
Aż jakoś zbliżył nurt wąski
Obie Gałązki.

Szczęśliwy, komu dozwoli
Bóg towarzysza w zlej doli!
Płynących obok Gałązek
Ujął mię związek.

Alić coś wodę zamąci.
Jedna z nich drugą potrąci:
Poszły od siebie zwrócone
W przeciwną stronę.

żal mię ogarnął niemały,
Gdy się z osobna puszczały
Na powódź rzeki szeroką
I toń głęboką.

Z smutkiem zdały się obracać
I niby z gniewem, odwracać:
To bliżej siebie, to dalej
Szły podług fali.

Wtem Zefir, sprawca pogody,
Jął głaskać błękitne wody
I tchem łagodnym ku sobie
Nakłaniać obie.

Gdy na to tkliwie patrzyłem;
"Złączcie się z sobą - mówiłem -
Póki dmą wieje życzliwa
I was przyzywa!"

Aż tu kamień wśrzod powodzi
Spółce Gałązek przeszkodzi:
Znów je od siebie z daleka
Uniesie rzeka.

Na koniec jedna przy lasku.
Druga zostanie na piasku:
Ta uschła, a tamtą mamie
Splątały tamie.
więcej

Kochanowski Jan Tren VI

Ucieszna moja śpiewaczko! Safo słowieńska!
Na którą nie tylko moja cząstka ziemieńska,
Ale i lutnia dziedzicznym prawem spść miała!
Tę nadzieję już po sobie okazywała,
Nowe piosnki sobie tworząc, nie zamykaj""ąc
Ustek nigdy, ale cały dzień prześpiewając,
Jako więc lichy słowiczek w krzaku zielonym
Całą noc prześpiewa gardłem swym ucieszonym.
Prędkoś mi nazbyt umilkła! Nagle cię sroga
Smierć spłoszyła, moja wdzięczna szczebiotko droga!
Nie nasyciłaś mych uszu swymi piosnkami-
I tę trochę teraz płacę sowicie łzami.
A tyś ani umierając śpiewać przestała,
Lecz matkę, ucałowawszy, takeś żegnała:
"Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę
Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę;
Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
Domu rodziców swych miłych wdzięcznie zaniechać"
To i, czego żal ojcowski nie da serdeczny
Przypominać więcej, był jej głos ostateczny.
A matce, słysząc żegnanie tak żałościwe,
Dobre serce od żalu zostało żywe.
więcej
Jak prawie wszystkie strony internetowe również i nasza korzysta z plików cookie. Zapoznaj się z regulaminem, aby dowiedzieć się więcej. Akceptuję