Wiersze znanych

Kochanowski Jan Tren VI

Ucieszna moja śpiewaczko! Safo słowieńska!
Na którą nie tylko moja cząstka ziemieńska,
Ale i lutnia dziedzicznym prawem spść miała!
Tę nadzieję już po sobie okazywała,
Nowe piosnki sobie tworząc, nie zamykaj""ąc
Ustek nigdy, ale cały dzień prześpiewając,
Jako więc lichy słowiczek w krzaku zielonym
Całą noc prześpiewa gardłem swym ucieszonym.
Prędkoś mi nazbyt umilkła! Nagle cię sroga
Smierć spłoszyła, moja wdzięczna szczebiotko droga!
Nie nasyciłaś mych uszu swymi piosnkami-
I tę trochę teraz płacę sowicie łzami.
A tyś ani umierając śpiewać przestała,
Lecz matkę, ucałowawszy, takeś żegnała:
"Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę
Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę;
Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
Domu rodziców swych miłych wdzięcznie zaniechać"
To i, czego żal ojcowski nie da serdeczny
Przypominać więcej, był jej głos ostateczny.
A matce, słysząc żegnanie tak żałościwe,
Dobre serce od żalu zostało żywe.
więcej

Korab-Brzozowski Wincenty Jak okiem w dal sięgn...

Jak okiem w dal sięgnąć - stroskane bezdroże.
Czas wokół nas drepcze po serca ofierze,
I jesteśmy smutni, jak smutne wybrzeże,
Przy którym od dawna nie śpiewa już morze.

I badam, schylony, przyszłość naszą w szlakach,
Które los rozrzucił po bezgwiezdnej toni:
Może jaka pomoc jest teraz w pogoni?
Może jeszcze jakaś nadzieja lśni w znakach?

Jak okiem w dal sięgnąć - stroskane bezdroże.
Czas wokół nas drepcze po serca ofierze,
I jesteśmy smutni, jak smutne wybrzeże,
Przy którym od dawna nie śpiewa już morze!


(Węglem smutku i zgryzoty - XII)
więcej

Krasiński Zygmunt Mogłem być z tobą...

[do Joanny Bobrowej]

Mogłem być z tobą na ziemi szczęśliwy,
Mogłem uwierzyć, że tu czasem wiosna,
Spływając z niebios na śmiertelne niwy,
Bywa, jak w niebie, świeża i radosna.

Lecz teraz konam w próżniach ducha mego,
Tera sam jestem wśród nieskończonego
Okręgu cieniów - i stróża anioła
Śpiew, co mnie dawniej obwiewał dokoła,
Choć dotąd jeszcze gdzieś w górze ulata,
Zda mi się ginąć na kończynach świata.

Niegdyś świat duchów zdawał się otworem
Stać duszy mojej i zstępować ku mnie;
Wśród cieniów nocą, wśród zmierzchów wieczorem
Z braćmi na chmurach wirtałem się dumnie,
Wlepiałem oczy w jasne ich źrenice.
Tam błękitniała spokojność wieczności,
I, zagubiony w tchnieniach ich miłości,
Kładłem me dłonie w ich rąk błyskawice,
Aż, ogniem zewsząg i światłem oblany,
Rąk nieśmiertelnych spalony uściskiem,
Znów opadałem na podniebne łany
Z sercem szczęśliwem, bo skonania bliskiem.
więcej

Kasprowicz Jan Z zawiązanymi oczyma

Z zawiązanymi oczyma
Pędzę na oślep ku tobie,
Nic mnie już, nic nie powstrzyma -
Ty śmiej się! Drzewam widział w jesiennej żałobie.

Jak mnie przywitasz, ja nie wiem...
Gdy dotrę do drzwi twego domu,
Czyż z równym się zejdę zarzewiem?
Milcz o tym, żem się potknął! ni słowa nikomu!

Tam, słyszę, wstał już krąg słońca,
Na szczyt swój już wzbił się z południa
I zagasł, i noc już... Bez końca
Trwa życie... Tęsknicami człek tor swój zaludnia.

Na skrzydłach by serce leciało,
Kosztowne dziś dary ci niesie...
Za mało ci jeszcze? za mało?
Las ciemny, las odwieczny, dusza błądzi w lesie.

Niczego mi żal już nie będzie
I nic mnie urazić nie zdoła,
Gdy ujrzę takiego sędzię,
Jak ty... bo któż obetrze mi te krople z czoła?

Gdzież są tak miękkie dłonie?
Ĺšrenica gdzież równie łagodna?
Warto potrudzić się po nie.
Ktoś spojrzał w głąb jeziora, pociągła go do dna.

Z zawiązanymi oczyma
Pędzę na oślep ku tobie,
Nic mnie już, nic nie powstrzyma -
Ty śmiej się! Drzewam widział w jesiennej żałobie.


więcej
Jak prawie wszystkie strony internetowe również i nasza korzysta z plików cookie. Zapoznaj się z regulaminem, aby dowiedzieć się więcej. Akceptuję