Wiersze znanych

Brodski Losif Elegia

Stałość to ewolucja zasady miejsca
w kierunku myśli. Przedłużenie kwadratu albo
równoległościanu za pośrednictwem, jak by powiedział
sam Clausewitz, głosu albo zwojów.
O, pokoju z abażurem kurczący się
do rozmiarów ko""mórki
mózgowej, szafo typu "hej, Słowianie",
cztery krzesła, kozetko, łóżko, toaletko
z lekami ustawionymi na podobieństwo
kremla, albo raczej nowego jorku.
Umrzeć, rzucić rodzinę, wyjechać,
zmienić półkulę, dać wpisać
w czworokąt inne owale
- zakurzone mieszkanie tym donośniej
upiera się przy fakcie istnienia,
żądając codziennych ofiar od nowego
miejsca, mebli, od sylwetki w żółtej
sukience; w efekcie - od samego siebie.
Dla pająka - jedyna przyjemność, to zakreskować zmięty kąt.
Ewolucja nie jest przystosowaniem wyglądu

do nieznanego środowiska, ale tryumfem wspomnień
nad rzeczywistością. Zawiść ichtiozaura
do ameby. Rozklekotany kręgosłup
pociągu, turkoczący w ciemności
obok szczelnie zamkniętych na noc skorup
drewnianych muszli z ich wilgotnym, bezkręgowym,
kryjącym perłę wnętrzem.
więcej

Broniewski Władysław Śmierć

Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny.

Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.



Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.

Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.



Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.

W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.



Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,

po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.



Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.

Cicho, na palcach podchodzą - śmierć, zakonnica i lekarz.
więcej

Brzechwa Jan Dzieje

Ach, jak gniewnie dzieją się dzieje,
Ach, jak rzewnie życie smutnieje!

Rośnie trawa, trawa przydrożna -
Czemu na niej usnąć nie można?

Rzeką płynie i szumi fala -
Czemu być nią los nie pozwala?

Gęsi krzyczą za smugą polną -
Czemu z nimi lecieć nie wolno?

Jak tu przetrwać w życia upływie?
żyć tak trudno, tak nieszczęśliwie,

Czas miniony wrócić nie może...
Nigdy! Nigdy! O, Boże, Boże!
więcej

Brzechwa Jan Humoreska

Przeleciała majowa burza,
Jeszcze wzdycha z cicha z daleka,
Z wielkiej burzy - mała kałuża,
Tak jak łzy po śmierci człowieka.

I już deszcz na szybach nie brzęczy,
I już nie drga na liściach trwoga,
Tylko tryska półkolem tęczy
Neonowa reklama Boga.
więcej
Jak prawie wszystkie strony internetowe również i nasza korzysta z plików cookie. Zapoznaj się z regulaminem, aby dowiedzieć się więcej. Akceptuję