Wiersze znanych

Tuwim Julian Nie śmiej się z nich....

Nie śmiej się z nich. Nie wolno. Nie drwij. Bo to boli.
To przecież tacy biedni, tacy mali ludzie...
To kąkole i chwasty na bezpłodnej roli.
Nie wiń ich. Mają dusze. I też żyją w trudzie.

A czyś widział ich dumę? Każdy z nich wszak sądzi,
że jest wyższy od ciebie. Nie masz w nich pokory.
Ale niech sobie myśli. Pokój z nimi. Niech błądzi.
To człowiek biedny, mały. Może zły i chory.

Och, nie śmiej się z biedoty! Bo serce mi ranisz!
Bo mi twa każda drwinka, jak im, w duszę wrasta.
Wiedz, że daremnie, bracie, tych maluczkich ganisz:
Przyjdzie do nich - pić z nimi - smutny Chrystus Miasta.
więcej

Cummings Edward Estlin ***Noszę Twe serce z s...

Noszę twe serce z sobą (noszę je w moim
sercu) nigdy się z nim nie rozstaję (gdzie idę
ty idziesz ze mną; cokolwiek robię samotnie
jest twoim dziełem, kochanie)


i nie znam lęku

przed losem (ty jesteś moim losem) nie pragnę
piękniejszych światów (ty jesteś mój świat prawdziwy)
ty jesteś tym co księżyc od dawien dawna znaczył
tobą jest co słońce kiedykolwiek zaśpiewa

oto jest tajemnica której nie dzielę z nikim
(korzeń korzenia zalążek pierwszy zalążka
niebo nieba nad drzewem co zwie się życiem; i rośnie
wyżej niż dusza zapragnie i umysł zdoła zataić)
cud co gwiazdy prowadzi po udzielnych orbitach

noszę twe serce z sobą (noszę je w moim sercu)

więcej

Makuszyński Kornel jak diabeł chciał kup...


Miesiąc temu, wcześnie z rana,
Kolo Pińska wśród ustronia
Przyszedł diabeł do ułana,
By od niego kupić konia.

? Panie ułan! szkapa stara,
Dychawiczna, ledwie chodzi,
Dobra dla mnie, bo jest kara,
Sprzedaj mi ją, pan Dobrodziej!

żeć nie okpię, na ogony
Wszystkich diabłów mogę przysiąc,
Dam ci kwit na dwa miliony,
Płatne w piekle za lat tysiąc.

Okiem błysnął czort czerwonem
Straszną parę puścił z pyska,
Merdnął rudym swym ogonem,
I wraz przepadł wśród bagniska.

Zasnął ułan w jakiejś bruździe,
A czort wraca poprzez zboża
I jak szkapę, tak na uździe,
Wiedzie dziewkę jakby zorza.

? Ej, ułanie, wstawaj prędko,
Na diabelskie podogonia!
Taką ciebie złowię wędką,
Bierz dziewczynę, dawaj konia!

Patrzy ułan: panna cudo,
W pysku twarda, w oczach modra,
Jak dąb młody takie udo,
Jak kamienie młyńskie ? biodra.

? Złota twego mi nie trzeba -
Ułan w pysk czortowi bryźnie
Mam nad sobą kawał nieba,
Resztę dadzą mi w ojczyźnie.

? Panie ułan! bez wykrętów!
Koń ma zołzy, mało warty,
Dodam przygarść dyjamentów
I siwuchy ze trzy kwarty.

? Swój ze smoły likwor diabli,
Sam pij, diable, ja nie zgrzeszę!
Dyjamentów zaś ze szabli,
Ile zechcę, to wykrzeszę.

Zad wspaniały, więc wspaniale
Muszą też być okolice,
Barki ? jakbyś widział skałę,
Jako rzepy ? takie cyce.

Sercem zadrżał ułan krewki,
Tak mu chciało się wesela,
Czort go do tej ciągnie dziewki,
Ktoś do konia ? przyjaciela.

Już czort sunie się zdradziecko
Konia brać za dziwożonę,
A koń patrzy tak jak dziecko
Poprzez oczy załzawione.

? Stój! ? zawoła ułan srogo ?
Nie twój jeszcze koń mój drogi!
Mój koń cztery ? kuternogo!
A twa dziewka dwie ma nogi.

Chciałeś mnie oszukać podle,
Wracaj, czorcie, gdzie pieprz rośnie! ?
I za moment siedział w siodle,
A koń zarżał mu radośnie.

Krzyknął ułan: ? Z tego dzbanka
Sam z piekielnej pij czeluści.
Koń ? to moja jest kochanka,
Co mnie nigdy nie opuści!!
więcej

Neruda Pablo Piosenka o zmarlych koc...

Tu cię kocham.
Z ciemnych sosen wyplątuje się wiatr.
Fosforyzuje księżyc na błędnych wodach.
Dni jednakowe idą prześcigając się.

Mgła się rozwija w tańczące figury.
Srebrna mewa opada o zmierzchu.
Czasami jakiś żagiel. Wysokie, wysokie gwiazdy.

Lub czarne światło łodzi.
Samotne.
Czasami wstaję o świcie i nawet moja dusza jest wilgotna.
Szumi, ciągle szumi morze dalekie.
To jest właśnie port.
Tu cię kocham.

Tu cię kocham i nadaremnie zasłania cię horyzont.
Kocham cię nawet między tymi oziębłymi rzeczami.
Czasami wymykają się moje pocałunki na tych ciężkich łodziach,
które płyną po morzu, tam, dokąd nie przybywają.

Już widzę, że jestem zapomniany jak te stare kotwice.
Smutniejsze są mola, kiedy wieczór przybija.
Męczy się moje życie spragnione daremnie.
Kocham to, czego nie mam. Ty jesteś taka odległa.
Moja niechęć wzmaga się z ospałymi zmierzchami.
Ale noc przychodzi i zaczyna śpiewać mi.

Księżyc nakręca swoją maszynę snów.
Patrzą na mnie twoimi oczyma największe gwiazdy.
I tak jak cię kocham, sosny na wietrze
chcą wyśpiewać twoje imię swoimi drucianymi liśćmi.
więcej
Jak prawie wszystkie strony internetowe również i nasza korzysta z plików cookie. Zapoznaj się z regulaminem, aby dowiedzieć się więcej. Akceptuję