Stanisław Czycz

Stanisław
Czycz

1929-04-06 - 1996-06-29

Lista wierszy O autorze

Czycz Stanisław Marzenie miłosne

Zabawy których nie znacie

Bo mimo wszystko
czasem
na moment
nagle jakby brak mi powodów
do mojej nieustającej radości

Wtedy w smutku jak w zaćmieniu
pozwalam przychodzić jaśniejącej
Gdy już nie mogę inaczej wyjść z nagłych przygasań
pozwalam ci przychodzić Inka

I wstaje słońce

Jego gorące fale
stulasz w złote objęcia rąk
w całujące usta

powoli
uśmiechasz się

nagle
uśmiechasz się.
W i d z ę c z e r w o n e z ę b y

jakieś miękkie zęby poruszające się w oddechach

widzę

To jest nawet dość ładne
ale
walę pięścią w twarz w zęby
kopię

i
krztuszę się w tych kopnięciach pluję krwią

i szczerzę wyłamywane oddechami zęby
śmieję się

I pozwalam ci przychodzić Inka
więcej

Czycz Stanisław Burza


Wysoko powietrzem snują się gorące ogrody elektryczne
Przejrzyste dziewczęta rozchylają drzewa

wirujące sferyczne zwierciadła
odbijają ich odsłoneczne i bardzo jasne włosy
lśniące grzebienie w rozchylonych coraz bardziej drzewach elektrycznych

aż nagle drzewa jaskrawie wyłamują się z trzaskiem chmur

Wiatr szum elektrycznych lasów

pękają sferyczne lustra
płaczą dziewczęta
więcej

Czycz Stanisław Śpiąca w księżycu

Jaki jest kolor malin w księżycu
ust.
Kolor rozgniecionych malin na ustach


Brwi czarne długie włosy
Twarz odurzona upojona zasłuchana w pełnię
(to są maleńkie srebrne dzwonki
czyste błyszczące dźwiękliwie jak rosa)


twarz dalejącej schowanej w śnie jak w przejrzystym morzu
we falach oddechów które nadają jej ruchomość
jak fale rzeki białym na dnie kamieniem
pogrążają przeświecają coraz słabiej przez sen przez światło nocy
jak tonąca szklana meduza


i słyszę pluski fal
czy kropli światła z drzew przez liście


na trawie białe plamy


słyszę
czy długie srebrne trąbki z głębokiego nieba


trąbki stłumione głośniejące szybko rosnące nagle wielkie
trąby chrypiący w blasze Wagner
syrena okrętowa słyszana w lesie nad portem
syrena okrętu odpływającego czy tonącego
T o, c h m u r a, u d e r z a, o, k s i ę ż y c


ciemniejesz
marmurowa
spadasz na dno


Cholera po co mnie budzisz czemuś uchylił ten namiot co chcesz


mało ci jeszcze było za te parę flach wina
Ale mnie mdli po tych malinach
oooch cholera
więcej
  • Poprzednia
  • 1
  • Następna
Jak prawie wszystkie strony internetowe również i nasza korzysta z plików cookie. Zapoznaj się z regulaminem, aby dowiedzieć się więcej. Akceptuję