Stanisław
Staszewski

1925-12-18 - 1973-01-22

Lista wierszy O autorze

Staszewski Stanisław Latający Holender


Porywa wiatr tang dźwięki
I płyną w dal piosenki,
Korale lamp na wantach drżą.
Na farwaterze pian dreszcze,
Na motorowcach trwa jeszcze
Bal kapitański, wciąż daleko świt.
Lecz kiedy lamp skry zgasną
Tam gdzie Zodiaku drży jasność
Samotny wrak dryfuje na West-SĂźd.

A na pokładzie trzy dziewczyny, trzy czarne koty i trzy psy
I żaden więcej po załodze nie został ślad,
Potonęli marynarze, na grzywy fal spadają łzy,
Które spod ciemnych dziewczyn rzęs porywa wiatr.

Jak czarny ptak przecina ciszę,
Bezsilne żagle z rej wiszą,
W otwartych lukach ciemność pełznie jak wąż.
To Latający Holender,
Kolący niskie mgły rzędem
Strzaskanych masztów owiniętych w mrok.
Gdy skrzydło steru prąd trąca,
Chwieje się reja skrzypiąca,
Bulgocze w wodzie zapomniany log.

A na pokładzie trzy dziewczyny wplątane w siny welon mgły,
Ich nocne łkania oceanu głuszy szum.
Do pustych kajut razem z nimi schodzą trzy koty i trzy psy,
Tam na tęsknotę czeka w starych beczkach rum.

Ach, jak to różnie się pija,
Alkohol kąsa jak żmija,
Blaszany kubek z rumem gdy dotyka warg.
A tchnieniem wiosny owieje,
Gdy kryształ z winem się śmieje,
Na lśniącej fali, kiedy okręt zaczyna bieg.
Więc my też pijmy i wiernie
Czekajmy w naszej tawernie,
Kiedy Holender latający uderzy w brzeg.

A na pokładzie trzy dziewczyny wloką za sobą tęsknot tren,
Choć czarne koty i trzy psy już śpią jak głaz.
Tylko do dziewczyn trzech pijanych wciąż jeszcze nie przychodzi sen,
Kiedy na masztach noc rozpina parasol gwiazd.
więcej

Staszewski Stanisław Bal kreślarzy

Patrz, płynie
kolorowych świateł nad Sekwaną sznur...
W dolinie
grzmi Paryża nocny śpiew jak świerszczy chór...
Jak noże -
czarne ostrza dachów kroją nieba tło,
W nich okno lśni,
tam jak i Ty
ktoś spać nie może.

Dziś w chambre de bone bal kreślarzy,
Każdy wytworny jest jak lord,
Nikt dnia im wspomnieć się nie waży,
Ni pracy, praca - chamski sport
.

Odbijaj flaszkę, żądz nie kiełznaj,
Hej, na orbitę wszyscy wraz!
Bo gdy tak człek od rana pełza,
To wieczór spędzić chce wśród gwiazd.

I Ty tu jesteś, Ty, o rękach,
Co tak gotycki mają rys,
I piękna jesteś jak jutrzenka,
W swoich sukienkach z marche aux puces.

Chciałbym się zbliżyć, ukochana,
Wprost w uszko nucić Ci mój śpiew,
Cóż, kiedy leżysz na dwóch panach,
A między nami kran i zlew.

Któż umie
tak jak Polak, mówiąc - milczeć, milcząc - pić?
Tak szumieć,
tak o słowo jedno zaraz w mordę bić...
Ech biada,
te gotyckie ręce znów nie tam gdzie trza,
Darujcie mi
wybite drzwi
łbem żabojada.

Dziś w chambre de bone draka w sali,
Znowu z lokalem będzie źle,
Cóż, gdy żabojad się napali,
To zawsze może nadziać się.

Co mi ich franki, ich ostrygi,
Wywiozłem z Polski com tam miał
I zawsze mogę bez fatygi
Przygrzmocić temu co bym chciał.

Cóż z tego, że wybiegła za nim?
że mu w banioli skleja łeb?
Cóż, że dla niego zdejmie
stanik?
Ja mam swój cios, on - tylko sklep.

Więc wolę zrzec się mych karesów
I z wami moją whisky pić,
Na całe życie bez adresu,
Ale z imieniem własnym być.

Cóż z tego, że wybiegła za nim?
Każdy urządzić się jest rad.
I bierze on ten towar tani,
A mój jest przecież cały świat!

Więc jeszcze seta, znakomicie,
Padniemy, ale zgódźmy się,
że z tylu różnych dróg przez życie,
Każdy ma prawo wybrać źle...

że z tylu różnych dróg przez życie,
Każdy ma prawo wybrać źle!
więcej

Staszewski Stanisław Jeśli zechcesz odejś...

Znowu dom pusty dziś nocą, cisza aż grzmi.
Świec płomienie próżno się złocą - nie skrzypną drzwi.
Milczeć będzie moja gitara, słychać będzie bicie zegara,
Ja zrozumieć wszystko się staram, mówiłem Ci...

Jeśli zechcesz odejść - odejdź, jeśli zechcesz - wróć.
Nic się przecież w nas nie zmieni przez te dni,
Wciąż tak samo serca będzie czas tęsknotą truć,
Świat - jak był - zostanie zły.

Choć do dziś żar rąk splecionych czuje każdy nerw,
Choć w pamięci
pięknych wspomnień moc,
Nie umkniemy samotności, co nas żre jak czerw,
Odkąd spadła na nas w tamtą noc.

Jeśli zechcesz wracać - wracaj, jeśli odejść - idź.
To nieważne - z kim, i wszystko jedno - gdzie.
Już na zawsze tamto będzie w sercach nam się tlić,
Jak neonowy szyld: gdzie jesteś?
więcej

Staszewski Stanisław Nie dorosłem do swych ...

Nie dorosłem do swych lat...
Masz mnie za nic? - dobrześ zgadł.
Jak tak można - pytam was -
Tylu lat marnować czas?
Nauczyłem w życiu się
Paru rzeczy - wszystkich źle.
Ale moją dróżką idź,
Gdy się już nie daje żyć.

La, la, la, la - wszystko prostsze, gdy się śpiewa i gra,
La, la, la, la - gdy po szklance koniak spływa jak łza,
Gdy toczy noc wszystkich godzin ciemnych zdrady i zła,
A w sercu już, zamiast krwi, tylko popioły i kurz,
tylko popioły i kurz...
La, la, la, la, - wszystko prostsze, gdy się śpiewa i gra,
La, la, la, la - gdy po szklance koniak płynie jak łza,
Gdy toczy noc wszystkich godzin ciemnych zdrady i zło
I kiedy dłoń ściska szkło, w którym przez płyn błyska dno...

Inni zawsze wiedzą - co?
Jak? Dlaczego? Gdzie i kto?
Komu wziąć, a komu dać? -
A ja nigdy, kurwa mać.
A już nie daj Boże, gdy
Jakaś się spodoba mi -
Zamiast brać bez zbędnych słów -
Plączę się i kończę znów...

La, la, la, la - wszystko prostsze, gdy się śpiewa i gra,
La, la, la, la - cóż, że wszyscy są mądrzejsi niż ja?
Mieć, co się chce, można tylko, kiedy przegra się grę,
A w sercu już, zamiast krwi, tylko popioły i kurz,
tylko popioły i kurz...
La, la, la, la - wszystko prostsze kiedy ciebie się ma,
La, la, la, la - po kieliszku koniak płynie jak łza...
Cóż, że wszyscy są mądrzejsi niż ja?
Utopi noc naszych godzin zimnych zdrady i zło,
Bądź ze mną, bo w mgle lat zginie nam "la, la" - słuchaj to...
więcej
Jak prawie wszystkie strony internetowe również i nasza korzysta z plików cookie. Zapoznaj się z regulaminem, aby dowiedzieć się więcej. Akceptuję